
Mosaic Blur Face - Mozaika
autorstwa A application
4,8
- Bezpieczeństwo
- 100% Safe
- Kategoria
- Fotografia
- Oceny
- 4,8
- Cena
- Free
- Pobierz
- 1.00M
Ta aplikacja jest bezpieczna, niezawodna i bezpłatna w instalacji. Możesz ją szybko pobrać bez ryzyka zainfekowania złośliwym oprogramowaniem.
Zrzuty ekranu








Analiza autorstwa Getfullapps
Nie każda fotografia nadaje się do publikacji od razu. Czasem w kadrze pojawia się twarz przypadkowej osoby, numer domu, fragment dokumentu albo element tła, którego nie chcę pokazywać. Właśnie w takich sytuacjach sięgam po Mosaic Blur Face - Mozaika, aplikację fotograficzną od A application, zaprojektowaną do rozmywania zdjęć, twarzy i wybranych fragmentów obrazu. Po kilku użyciach widzę, że jej największą zaletą nie jest efektowna obróbka, lecz szybkie doprowadzenie zdjęcia do stanu, w którym można je bezpieczniej wysłać lub opublikować.
To darmowa aplikacja na Androida, oznaczona jako PEGI 7. Działa od Androida 8.0, a używana przeze mnie wersja to 1.9.7. W sklepie ma średnią 4,8 przy ponad 86 tysiącach ocen i przekroczyła milion instalacji, więc nie jest to niszowe narzędzie testowane wyłącznie przez garstkę osób. Jednocześnie nie traktowałbym jej jako pełnego edytora zdjęć. To raczej wyspecjalizowany etap pracy: wybieram obraz, zasłaniam to, czego nie chcę ujawniać, sprawdzam wynik i przekazuję gotowy plik dalej.
Od niegotowego zdjęcia do bezpieczniejszego kadru
Gdy zdjęcie jest już zrobione, ale w kadrze zostało coś, czego nie chcę pokazywać, wolę poprawić tylko ten fragment niż od razu rezygnować z całej fotografii. W tej części przyglądam się temu, jak zaplanować taką korektę, by zachować czytelny obraz i nie przeoczyć szczegółu przy krawędzi. Potem przechodzę do praktycznej kwestii: jak sprawdzić, czy gotowy plik nadaje się do bezpieczniejszego udostępnienia.
Szybkość: krótsza droga do konkretnej poprawki
W aplikacji o tak wąskim zadaniu najbardziej liczy się dla mnie to, czy mogę przejść od znalezienia zdjęcia do zaznaczenia problematycznego miejsca bez rozpraszania się dodatkowymi narzędziami. Mosaic Blur Face jest pomyślana właśnie jako osobny, krótki etap edycji, a nie jako miejsce do poprawiania całej fotografii. Nie oczekuję więc, że przyspieszy każdą obróbkę; oszczędza czas przede wszystkim wtedy, gdy wiem, co trzeba zasłonić i chcę zachować resztę kadru.
Tempo zależy też od samego zdjęcia. Jedna twarz na pierwszym planie to prostsze zadanie niż kilka osób w tle, odbicia w szybie i drobny tekst na etykiecie. W drugim przypadku poświęcam więcej czasu na sprawdzenie granic, niezależnie od tego, jak szybko da się nanieść efekt. Warto rozdzielić szybkość wykonania poprawki od pewności, że niczego nie przeoczyłem: pierwsza może być duża, ale druga nadal wymaga uwagi.
Kiedy ta aplikacja naprawdę się przydaje
Najbardziej naturalny scenariusz wygląda tak: robię zdjęcie na ulicy, podczas wydarzenia albo w sklepie i dopiero przed wysłaniem zauważam, że w tle widać twarz osoby postronnej. Zamiast otwierać rozbudowany program do edycji, uruchamiam Mosaic Blur Face, wybieram fotografię i skupiam się wyłącznie na zasłonięciu problematycznego obszaru. To oszczędza czas, zwłaszcza gdy zdjęcie ma trafić do grupowego czatu, ogłoszenia lub krótkiej relacji.
Drugie zastosowanie jest mniej oczywiste, ale bardzo praktyczne: dokumentowanie usterki lub produktu. Gdy fotografuję uszkodzenie sprzętu, numer przesyłki albo fragment ekranu, często chcę pokazać sam problem, a nie dane widoczne obok. Rozmycie może wtedy zastąpić ręczne kadrowanie. Nie tracę całego kontekstu zdjęcia, a jednocześnie ograniczam widoczność informacji, które nie są potrzebne odbiorcy.
Artykuły, które warto przeczytać w następnej kolejności

Magic Tiles 3 zamienia krótką przerwę w próbę rytmu

WhatsApp rośnie dzięki rozmowom, które skupiają całe życie towarzyskie

Vehicle Masters nagradza cierpliwość i precyzję za kierownicą

Clash Royale pod presją: co się dzieje po błędzie, przerwaniu meczu i utracie połączenia

Amazon Zakupy: kiedy przyjedzie paczka? Śledzenie przesyłki w praktyce

Ludo King® i przyszłość planszówek na telefon: sama kostka już nie wystarczy
Warto jednak od początku przyjąć właściwe oczekiwania. To narzędzie do wizualnego ukrywania fragmentów obrazu, nie system do anonimizacji dokumentów ani gwarancja pełnej ochrony w każdej sytuacji. Jeśli na zdjęciu znajduje się bardzo wrażliwa informacja, rozsądniej jest ją całkowicie wyciąć lub nie publikować fotografii. Rozmycie pomaga, ale nie powinno zastępować ostrożnej decyzji o udostępnieniu pliku.
Pierwszy etap: wybór zdjęcia i plan zasłaniania
Pracę zaczynam od zastanowienia się, co dokładnie ma zostać ukryte. To drobny krok, który robi dużą różnicę. Jeśli od razu zacznę przeciągać palcem po obrazie, łatwo przeoczyć drugi problematyczny element, na przykład odbicie twarzy w szybie albo mały numer widoczny przy krawędzi kadru. Najpierw oglądam całe zdjęcie, a dopiero potem przechodzę do zaznaczania.
W przypadku twarzy wygodnie jest myśleć nie tylko o samych oczach, lecz o całym obszarze pozwalającym rozpoznać osobę. Zbyt małe rozmycie może pozostawić charakterystyczne elementy twarzy, fryzurę lub fragment sylwetki. Przy numerach i krótkich napisach trzeba natomiast uważać, aby efekt nie kończył się dokładnie na granicy tekstu. Bezpieczniej objąć niewielki margines niż próbować prowadzić palcem idealnie po krawędzi.
Ten sposób pracy jest szczególnie przydatny na telefonie, gdzie precyzja zależy od rozmiaru ekranu. Na małym wyświetlaczu powiększenie zdjęcia przed zaznaczeniem nie jest luksusem, tylko podstawową czynnością kontrolną. Jeśli aplikacja pozwala mi przełączać się między rozmyciem twarzy a mozaiką, dobieram efekt do sytuacji: delikatniejsze rozmycie sprawdza się na dużym, spokojnym tle, a wyraźna mozaika lepiej sygnalizuje, że konkretny fragment został celowo zakryty.
Ręczne poprawki są ważniejsze niż automatyczny pierwszy efekt
Największą pułapką takich aplikacji jest założenie, że pierwszy rezultat zawsze obejmie wszystko, co powinien. Automatyczne rozpoznawanie twarzy, jeśli z niego korzystam, traktuję jako punkt startowy, a nie końcową kontrolę. Twarz częściowo zasłonięta włosami, odwrócona pod kątem albo znajdująca się daleko w tle może wymagać dodatkowego zaznaczenia. Z kolei przy zdjęciu grupowym sprawdzam każdą osobę osobno, zamiast ufać jednemu szybkiemu działaniu.
Praktyczny workflow wygląda u mnie następująco: najpierw nanoszę efekt na główny obszar, potem oddalam widok i szukam podobnych elementów w tle. Następnie wracam do powiększenia, poprawiam brzegi i dopiero wtedy zapisuję obraz. Ta kolejność ogranicza ryzyko, że dopracuję jeden fragment, ale przeoczę mały, równie ważny szczegół po drugiej stronie kadru.
Dobrym testem jest odłożenie telefonu na chwilę i ponowne spojrzenie na gotowe zdjęcie jak odbiorca, który nie zna oryginału. Jeśli wzrok od razu kieruje się ku ukrytemu elementowi, efekt może być zbyt słaby albo zbyt wąski. Jeśli natomiast całe zdjęcie wygląda jak przypadkowo zamalowane, zaznaczenie prawdopodobnie jest przesadne. W aplikacji tego typu liczy się równowaga między ochroną szczegółu a zachowaniem czytelności całej fotografii.
Intensywne użycie: wiele osób i kilka rodzajów szczegółów
Najbardziej wymagająca sesja nie musi oznaczać ogromnego pliku; wystarczy zdjęcie z kilkoma twarzami i detalami, które mają zostać ukryte z różnych powodów. Wtedy zamiast zaznaczać wszystko jednym ciągłym ruchem, dzielę pracę na obszary: najpierw twarze, potem napisy i numery, na końcu odbicia lub drobne fragmenty przy krawędzi. Taki porządek ułatwia kontrolę i zmniejsza ryzyko, że efekt nałożony na jeden element niechcący zasłoni coś, co powinno pozostać czytelne.
Gdy mam przygotować kilka zdjęć z tego samego wydarzenia, nie zakładam, że identyczna metoda zadziała na każdym ujęciu. Ludzie zmieniają pozycję, a tło i odległość od aparatu wpływają na to, jak łatwo dostrzec twarz. Lepiej poświęcić chwilę na osobny przegląd każdego pliku niż kopiować w pamięci układ z poprzedniej fotografii. To praktyczny kompromis: mniej automatyzmu, za to mniejsza szansa na niewidoczne przeoczenie.
W takich momentach zwracam uwagę na responsywność samego przebiegu pracy, ale nie przypisuję aplikacji konkretnej szybkości ani zużycia zasobów bez podstaw. Przy dużej liczbie szczegółów naturalnym ograniczeniem jest przede wszystkim ręczna kontrola na ekranie dotykowym. Jeśli telefon zaczyna działać wolniej podczas wielu zadań naraz, rozsądniej jest zamknąć niepotrzebne aplikacje i pracować nad jednym zdjęciem, zamiast oczekiwać, że prosty edytor rozwiąże ograniczenia całego urządzenia.
Przekazanie pliku dalej: moment, w którym łatwo stracić kontrolę
Po zakończeniu edycji nie kończę pracy na samym pojawieniu się efektu na ekranie. Sprawdzam zapisany obraz w galerii, ponieważ dopiero tam widzę, jak wygląda końcowy plik poza interfejsem edytora. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy zdjęcie ma być przekazane innej osobie albo dodane do serwisu społecznościowego. Wysyłając obraz bez dodatkowej kontroli, można pomylić wersję oryginalną z poprawioną.
Najbezpieczniej jest potraktować eksport jako osobny etap. Otwieram gotowy plik, powiększam miejsca z mozaiką i sprawdzam, czy nie pozostały fragmenty informacji na granicy zaznaczenia. Dopiero później wybieram komunikator, pocztę lub inną aplikację, do której zdjęcie ma trafić. Jeśli odbiorca potrzebuje jedynie poprawionej fotografii, nie wysyłam równolegle oryginału „dla porównania”, bo wtedy cała wcześniejsza praca traci sens.
W codziennym użyciu doceniam też to, że aplikacja skupia się na jednym zadaniu. Nie muszę przechodzić przez narzędzia do kolorów, filtrów, ramek czy retuszu, kiedy chcę tylko ukryć twarz. Taki ograniczony zakres jest zaletą podczas szybkiego przekazywania zdjęcia, ale wadą, gdy po rozmyciu chcę jeszcze wykonać bardziej rozbudowaną korektę. Wtedy gotowy plik trzeba przenieść do innego edytora, czyli pojawia się dodatkowy etap i ryzyko pomylenia wersji.
Niezawodność to także sprawdzenie kopii
Przy narzędziu służącym do zasłaniania szczegółów za niezawodność nie uznaję samego faktu, że efekt widać na ekranie. Ważne jest, czy po zapisaniu potrafię odnaleźć właściwy obraz i upewnić się, że zmiana rzeczywiście została zachowana. Dlatego po edycji wracam do galerii i otwieram plik ponownie, zamiast od razu przechodzić do wysyłania. To prosty nawyk, który pomaga też wychwycić pomyłkę w wyborze fotografii.
Jeżeli praca zostanie przerwana przez telefon, powiadomienie lub przypadkowe wyjście z aplikacji, nie zakładam, że niezapisane poprawki na pewno przetrwały. Najpierw sprawdzam, czy edytowany obraz nadal jest dostępny i czy efekt pozostał widoczny. Przy zdjęciu, którego przygotowanie zajęło więcej czasu, warto też unikać wykonywania kolejnych zmian bez sprawdzenia poprzedniej kopii. Nie chodzi o skomplikowaną procedurę, tylko o to, by nie wysłać wersji sprzed edycji.
Takie podejście jest szczególnie rozsądne, gdy zdjęcie zawiera dane osobowe albo materiał przeznaczony do publicznego ogłoszenia. Aplikacja ułatwia miejscową poprawkę, ale to ja decyduję, którą kopię udostępniam i czy zakres zasłonięcia jest wystarczający. Jeśli nie mam pewności, że newralgiczny fragment został całkowicie ukryty, ponawiam kontrolę lub wybieram bezpieczniejsze rozwiązanie, takie jak mocniejsze kadrowanie.
Jak oceniam końcowy rezultat
Rezultat najlepiej wypada wtedy, gdy zdjęcie ma jeden lub kilka wyraźnych obszarów do ukrycia. Twarz na pierwszym planie, tablica z numerem czy etykieta produktu mogą zostać szybko wyłączone z odbioru, a reszta kadru pozostaje nienaruszona. Właśnie dlatego aplikacja jest wygodniejsza niż przycinanie zdjęcia za każdym razem, gdy problem znajduje się w środku kompozycji.
Mozaika ma również walor komunikacyjny. Odbiorca od razu rozumie, że dany fragment został zasłonięty celowo. Rozmycie bywa bardziej dyskretne i estetyczne, ale przy drobnym tekście może dawać złudzenie, że informację da się jeszcze odczytać. Przy publikowaniu zrzutu ekranu lub fotografii dokumentującej sytuację częściej wybrałbym wyraźniejszy efekt, nawet jeśli wygląda mniej elegancko.
Nie oczekuję jednak od tego narzędzia, że naprawi źle skomponowane zdjęcie. Jeśli twarz zajmuje dużą część kadru albo zasłaniany fragment nachodzi na główny obiekt, wynik może wyglądać ciężko. W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem bywa ponowne zrobienie fotografii z innego kąta. Aplikacja dobrze radzi sobie z lokalnym problemem, ale nie zastąpi decyzji fotografa dotyczącej kompozycji.
Codzienny przykład: zdjęcie ogłoszenia bez ujawniania danych
Wyobrażam sobie typową sytuację: sprzedaję używany przedmiot i robię zdjęcie paczki albo urządzenia przed wysyłką. W kadrze przypadkiem zostaje fragment etykiety z danymi, a obok przechodzi osoba, której twarz również jest widoczna. Zamiast robić całą fotografię od nowa, otwieram Mosaic Blur Face, ukrywam etykietę oraz twarz, a następnie oglądam zapisany plik w galerii.
Kluczowe jest tu rozdzielenie dwóch rodzajów problemu. Twarz można potraktować inaczej niż prostokątny napis, bo potrzebuje kształtu dopasowanego do obiektu. Etykietę natomiast zaznaczam szerzej, uwzględniając krawędzie i możliwe odbicia. Gdybym zasłonił tylko pojedynczy wiersz, pozostałe elementy etykiety mogłyby nadal zdradzać zbyt dużo kontekstu.
Dopiero po takim sprawdzeniu przekazuję zdjęcie do ogłoszenia. Jeśli platforma dodatkowo kompresuje obraz, nie zakładam, że kompresja poprawi ochronę. Przeciwnie, traktuję plik przygotowany w aplikacji jako wersję finalną i nie wracam do oryginału bez wyraźnej potrzeby. To mała zmiana nawyku, ale ogranicza liczbę pomyłek przy wysyłaniu.
Gdzie aplikacja wypada lepiej niż zwykłe alternatywy
W porównaniu ze standardową galerią telefonu Mosaic Blur Face ma sens wtedy, gdy domyślne narzędzia nie oferują wygodnego rozmywania konkretnych fragmentów. Zamiast używać rysowania markerem, który często wygląda agresywnie i nie pasuje do zdjęcia, mogę zastosować efekt bardziej typowy dla anonimizacji. Z kolei w porównaniu z dużym edytorem fotografii aplikacja wygrywa krótszą drogą od wyboru zdjęcia do gotowego rezultatu.
Jej przewaga kończy się jednak tam, gdzie potrzebuję pełnej kontroli nad warstwami, maskami, kryciem, korekcją perspektywy albo precyzyjnym retuszem. Osoba, która regularnie przygotowuje materiały do pracy, prowadzi konto firmowe lub obrabia zdjęcia produktowe, może szybciej osiągnąć lepszy efekt w rozbudowanym programie. Tutaj dostaję narzędzie wyspecjalizowane, a nie kompletne studio fotograficzne.
Warto też pamiętać o różnicy między ukrywaniem a usuwaniem. Kadrowanie usuwa fragment kompozycji, ale może pozbawić zdjęcie ważnego kontekstu. Mozaika i rozmycie zachowują układ obrazu, lecz pozostawiają widoczny ślad ingerencji. Dla mnie to korzystny kompromis przy zdjęciach dokumentacyjnych, natomiast niekoniecznie najlepszy wybór przy estetycznych fotografiach, na których każdy dodatkowy efekt odciąga uwagę.
Ograniczenia urządzenia i wygoda pracy
Aplikacja jest przeznaczona na Androida od wersji 8.0, co daje jej szeroki zakres zgodnych urządzeń, ale nie oznacza identycznego komfortu na każdym telefonie. W praktyce rozmiar i czytelność ekranu mają znaczenie dla precyzji zaznaczania: na mniejszym wyświetlaczu częściej powiększam zdjęcie, a na większym łatwiej ogarniam cały kadr. Jeśli często obrabiam drobny tekst, sam ekran może być ważniejszym ograniczeniem niż wybór efektu.
Nie traktuję tego narzędzia jako wymagającego edytora z długą listą złożonych operacji, ale przy starszym lub mocno obciążonym telefonie rozsądnie jest zostawić sobie chwilę na zapis i kontrolę. Przygotowując zdjęcie, nie przełączam się bez potrzeby między wieloma zadaniami, szczególnie jeśli zależy mi na tym, by nie zgubić poprawionej kopii. Gdy trzeba pracować z dużą precyzją, spokojne tempo jest praktyczniejsze niż próba oszczędzenia kilku sekund.
Warto też uwzględnić koszt dalszego korzystania. Aplikację można pobrać bez opłaty, a zakupy w aplikacji przy rozliczaniu przez Google Play mieszczą się w przedziale od 2,79 zł do 249,99 zł. Nie oznacza to, że każdy użytkownik musi coś kupować. Przy sporadycznym zamazywaniu kilku fragmentów najpierw sprawdziłbym, czy dostępny zakres wystarcza, a dopiero później rozważał wydatek związany z częstszym użyciem.
Dla kogo to dobry wybór, a kto powinien go pominąć
Poleciłbym tę aplikację osobie, która często publikuje zdjęcia z codziennego życia, sprzedaje rzeczy przez internet, prowadzi lokalną grupę albo chce szybko ukrywać twarze na fotografiach z wydarzeń. Jest też sensowna dla rodzica, który przed wysłaniem zdjęcia chce zasłonić przypadkowych przechodniów lub dane widoczne w tle. W tych sytuacjach najważniejsza jest szybkość, prostota i możliwość zachowania całego kadru.
Nie wybrałbym jej jako głównego programu do profesjonalnej obróbki. Jeśli oczekuję zaawansowanego retuszu, pracy na wielu warstwach, precyzyjnych masek lub pełnego przygotowania zdjęcia do druku, potrzebuję innego narzędzia. Podobnie osoba, która chce automatycznie przetwarzać bardzo duże zestawy fotografii, powinna najpierw upewnić się, że taki sposób pracy odpowiada jej potrzebom, zamiast zakładać, że aplikacja zastąpi rozwiązanie przeznaczone do masowej edycji.
Moja ocena jest więc pozytywna, ale konkretna: Mosaic Blur Face dobrze rozwiązuje wąski problem i nie udaje, że jest czymś więcej. Najlepiej działa jako szybki przystanek między zrobieniem zdjęcia a jego udostępnieniem. Gdy pamiętam o powiększeniu obrazu, sprawdzeniu wszystkich podobnych elementów i kontroli zapisanej kopii, mogę przygotować użyteczny, czytelny plik bez otwierania ciężkiego edytora.
W praktyce właśnie ten prosty przepływ jest największą wartością: wybieram fotografię, wskazuję obszary, poprawiam brzegi, oglądam wynik poza edytorem i dopiero wtedy wysyłam go dalej. Aplikacja nie rozwiąże każdego problemu z prywatnością, ale w codziennych, lokalnych poprawkach jest wygodniejsza niż ręczne kombinowanie z kadrowaniem czy markerem. Jeśli potrzebujesz takiego jednego, jasno określonego narzędzia na Androida, Mosaic Blur Face - Mozaika zasługuje na sprawdzenie, pod warunkiem że końcową kontrolę nadal bierzesz na siebie.
Zalety
- Szybkie rozmywanie twarzy bez konieczności skomplikowanej edycji.
- Działa zarówno na zdjęciach, jak i wybranych materiałach wideo.
- Możliwość ręcznego dopasowania obszaru zasłanianej twarzy.
- Przydatne narzędzie do ochrony prywatności przed publikacją zdjęć.
- Prosty interfejs odpowiedni także dla początkujących użytkowników.
Wady
- Dokładność wykrywania twarzy może spadać przy słabym oświetleniu.
- Przy wielu osobach ręczne poprawki bywają czasochłonne.
- Eksport w wyższej jakości może zależeć od wersji aplikacji.
- Efekt mozaiki nie zawsze wygląda naturalnie na ruchomych ujęciach.
- Aplikacja może wymagać dostępu do zdjęć i aparatu urządzenia.
Często zadawane pytania dotyczące Mosaic Blur Face - Mozaika
Czym jest Mosaic Blur Face - Mozaika i do czego służy?
Mosaic Blur Face - Mozaika to aplikacja do edycji zdjęć, która pozwala zamazywać, pikselizować lub ukrywać twarze oraz wybrane fragmenty obrazu. Może przydać się przed publikacją fotografii w mediach społecznościowych, gdy chcesz chronić prywatność osób, ukryć dane na dokumentach albo zamaskować niepożądane elementy kadru. Po wybraniu zdjęcia zaznaczasz obszar do modyfikacji i dobierasz odpowiedni efekt.
Czy aplikacja automatycznie wykrywa twarze na zdjęciu?
W zależności od wersji aplikacja może oferować automatyczne rozpoznawanie twarzy, ale jego skuteczność zależy od jakości fotografii, oświetlenia, kąta ujęcia i liczby osób w kadrze. Przed zapisaniem obrazu warto dokładnie sprawdzić podgląd, ponieważ system może pominąć twarz częściowo zasłoniętą, odwróconą bokiem albo znajdującą się w tle. W razie potrzeby zaznaczenie można zwykle poprawić ręcznie.
Czy Mosaic Blur Face - Mozaika jest darmowa?
Aplikację można zazwyczaj pobrać bezpłatnie, jednak dostępność wszystkich funkcji może zależeć od modelu płatności zastosowanego w danej wersji. Niektóre narzędzia, dodatkowe efekty, brak reklam lub eksport bez ograniczeń mogą być dostępne dopiero po zakupie albo w ramach subskrypcji. Przed rozpoczęciem edycji sprawdź opis w sklepie oraz ekran płatności, aby wiedzieć, które opcje są bezpłatne.
Czy moje zdjęcia są wysyłane na serwer podczas edycji?
Kwestia prywatności zależy od sposobu działania konkretnej wersji aplikacji i jej uprawnień. Jeśli obróbka odbywa się lokalnie na urządzeniu, zdjęcia nie muszą opuszczać telefonu, co jest korzystne przy pracy z prywatnymi fotografiami lub dokumentami. Przed użyciem warto sprawdzić politykę prywatności, wymagane uprawnienia oraz informacje w Google Play lub App Store. Nie przyznawaj dostępu do danych, który nie jest potrzebny do działania edytora.
Jak uzyskać najlepszy efekt zamazania twarzy lub fragmentu zdjęcia?
Najlepszy rezultat uzyskasz, korzystając z fotografii o dobrej rozdzielczości i dokładnie dopasowując obszar maskowania do twarzy. Po zastosowaniu mozaiki powiększ zdjęcie i sprawdź krawędzie, zwłaszcza gdy osoba poruszała się lub znajduje się na niewyraźnym tle. Przy publikowaniu w internecie wybieraj wystarczająco mocny poziom rozmycia, ponieważ delikatny efekt może nie zapewnić pełnej anonimowości po powiększeniu obrazu.
Mosaic Blur Face - Mozaika
Ta witryna zawiera niezależne informacje o aplikacjach innych firm i nie jest powiązana z żadną z prezentowanych tu aplikacji ani nie jest ich właścicielem, deweloperem czy dystrybutorem. Nazwy aplikacji, logotypy i znaki towarowe należą do ich właścicieli. Dane dewelopera podano w celach informacyjnych. Skontaktuj się bezpośrednio z deweloperem za pośrednictwem adresu appspt99@gmail.com, odwiedź stronę https://main-appdeveloper.ssl-lolipop.jp/index.en.html lub zapoznaj się z jego https://main-appdeveloper.ssl-lolipop.jp/privacy_en.html.













